50 Twarzy Greya

admin 4 lutego, 2020

Przeciętne 50 twarzy Greya

Najpierw była książka, a później powstał film. Taka kolejność lokowania akcji pozwoliła czytelnikom 50 Twarzy Greya rozładować negatywne emocje po przeczytaniu bardzo przeciętnej erotycznej powieści. Ludzie, którzy jednak z książką nie mieli zbyt wiele wspólnego twierdzą, że pierwsza część tego melodramatu była mocno nieambitna i prosta. Mówiąc w skrócie, film był nieciekawy, a książka jeszcze bardziej. Z czasem powstały jeszcze dwie kolejne części, które stworzyły niezłą serię o Christianie Greyu (Jamie Dornan). Czy w świetle tak wielu krytycznych opinii części pierwszej była szansa na powstanie z kolan?

50 Twarzy Greya, 50 Twarzy Greya

Filmowe szach-mat

Część pierwsza filmu z Greyem w roli głównej pozostawiła w ludziach wiele niezaspokojonych wrażeń i emocji związanych z historią dwojga młodych ludzi. Wielu liczyło na to, że wokół seksu zrodzi się coś więcej, coś co przypominałoby pewien rodzaj miłości. Paliwem napędowym całej obsady filmu stał się popremierowy szum medialny w postaci głosu hejterów. „Krytycy” poprzez wszechobecną nagonkę i hejt, rozreklamowali film na wszystkie możliwe strony. Takich, co postanowili sami doświadczyć takich widoków i biegu zdarzeń, znalazła się cała masa. Cały czas przypominam, że film był naprawdę kiepski, a wbrew pozorom chętnych do oglądania (i czytania) nie brakowało. Niebywałe dotąd osobistości filmowe wybijały się na dobrej jakości, która zwiastowała sukces. W tym przypadku sukcesem stał się kicz i namiętny seks aż do przesytu. Teraz powstała polska wersja filmu, czyli 365 dni. Przynajmniej tak mówią krytycy.

Świat głęboko skrywanych pragnień

Kolejna część „Nowe oblicze Greya” i jego ocena na filmwebie ewidentnie daje do zrozumienia, że niby jest coś lepiej, ale dalej nie do końca wiadomo co. Pięćdziesiąt twarzy Greya odniosło sukces frekwencyjny, a co za tym idzie także finansowy. Czy w przypadku kolejnej, szumnie zapowiadanej części będzie tak samo? Wbrew oczekiwaniom pierwsza część „sagi o Greyu” w pewien sposób przypominała komedię mocno romantyczną, tyle że z totalnym brakiem komizmu i na siłę utkanymi charakterami. Mimo wszystko do końca zachowało swój urok dzięki przemianie Dakoty Johnson z niewinnej dziewicy w pełną pożądania kobietę. Niestety druga część wypadła słabiej przez niewdzięczną misję do spełnienia. Ilość pikanterii, którą zaserwowała nam pierwsza część, zdeterminowała losy części kolejnej. Proporcje pomiędzy intymnymi igraszkami, a spokojnym życiem nie mogły zostać zaburzone. Niestety zmiana Christiana z faceta o nieobliczalnym pociągu seksualnym w bardziej czułego mężczyznę burzy proporcje i powoduje, że sceny w drugiej części są po prostu nienaturalne.

Historia się ucina, czyli 50 Twarzy Greya

Tak jak to niegdyś było z Sienkiewiczem tak i w tej sytuacji jest z autorką książek o Greyu E.L James. Trylogia adaptacji powieściowego cyklu doczekała się długo wyczekiwanego rozwiązania. Na samym początku filmu para głównych bohaterów bierze ślub, co w ich sytuacji oznacza wyzwolenie. Wszystkim wydarzeniom, które były następstwem zawarcia związku małżeńskiego nie były radosne. Wszystkim mogłoby się wydawać, że ślub będzie zwieńczeniem szalonych przygód ich partnerskiego życia. Historia miała się zakończyć wtedy, kiedy Ana (Dakota Johnson) stała się panną Grey. Owszem spodziewano się spokoju, opanowania i historii budowania rodziny. Jednak oczekiwano pewnego rodzaju smaczków w relacji żona i mąż. Od momentu formalizacji związku, film stał się jałowy i pozbawiony wszelkich chwil akcji. I tak właśnie poległa Ciemniejsza strona Greya.

50 Twarzy Greya, 50 Twarzy Greya

Kategorie
Udostępniono0
Komentowanie wyłączone.