Belfer: Sezon 2

Twoja ocena: 0
1 1 głos

Gdzie oglądać serial Belfer sezon 2 online?

Belfer mógłby zaskoczyć. Dobrym dowodem tych słów może być to, że zarówno ja, jak i cała moja rodzina i przyjaciele, połknęliśmy kilka odcinków na raz. To zaskoczyło przede wszystkim dlatego, że jest kilka polskich seriali telewizyjnych stworzonych bezpośrednio do oglądania upiorów. Czy Belfer sezon 2 zaskoczy pozytywnie widzów? Nic dziwnego, że czekaliśmy na drugą serię z niecierpliwością. Ale także z obawami o to, czy twórcom uda się utrzymać swoją formę. Na samym początku mogę powiedzieć, że niestety – moim zdaniem – nie udało się.

Akcja drugiej serii zostaje przeniesiona do prywatnej szkoły średniej we Wrocławiu, gdzie zniknęło kilku uczniów. Gdy Paweł Zawadzki dociera na miejsce, okazuje się, że „zagubiony” już się znalazł i przedłużył ferie zimowe, bez informowania. Wydaje się jednak, że Kędzierski wie więcej na temat całej sprawy, niż powiedział. Dlatego zmusza Zawadzkiego do utrzymania tajemncicy i dowiedzenia się, co naprawdę tam się dzieje. I w końcu prowadzi to do odkrycia … takich rzeczy, których żałowałem czasu, który poświęciłem na obejrzenie tych ośmiu odcinków.

Siłą pierwszej serii było to, że twórcy mogli stworzyć dobry scout skandynawskich kryminałów. Małe miasteczko, bohater rozpoczynający dochodzenie bez prawie żadnych poszlak, typów szemrania, zwłok w każdej szafie, mylących wskazówek. Wszystko to było ozdobione stereotypowym spojrzeniem na Polaków i nasze wady. Takie jak pijaństwo lub ubieranie się, a jednocześnie funkcjonowanie uniwersalne i zrozumiałe dla wszystkich motywów i emocji. Zemsty, zazdrości lub odrzucenia. Sprawiło, że bohaterowie lubili lub nie lubili, ale nie można powiedzieć, że byli obojętni wobec widza. Niestety, oglądając drugą serię, nie pamiętałem nawet imion nowych bohateów. A to dlatego, że ta grupa nastolatków była dla mnie zupełnie obojętna. W skrócie, po prostu mnie nie zaciekawiła.

Sezon 1 dużo lepszy niż sezon 2

Jeśli mówimy o postaciach, zaletą jest to, że Zawadzki i Kędzierski próbowali coś humanizować. Pokazać, że nie są robocopami, którzy zniosą wszystko, co życie rzuca im w twarz. Są wkurzeni, są smutni, martwią się; sytuacja, w której znaleźli się na nich wyraźnie. Z jednej strony stały się bardziej ludzkie. Podczas gdy w pierwszej serii Zawadzki był odpowiednikiem Mikaela Blomkvista ze skandynawskich kryminałów. W drugiej, mimo tego, że go humanizował to zaczął wyglądać bardziej jak Ojciec Chrzestny. Wszystko wskazuje na to, że w trzeciej serii, która prawdopodobnie się pojawi, ta „baueryzacja” będzie niestety postępować.

W przypadku śledztwa Asi Walewskiej widz, który potrafił połączyć fakty, mógł odgadnąć twórców przed finałem, zgadując tożsamość zabójcy, a może nawet mniej lub bardziej dokładnie opisać okoliczności. Jeśli chodzi o mnie, dobra historia kryminalna to taka, której rozwiązań nie da się łatwo odgadnąć, ale kiedy je poznamy, pobijemy czoła i krzyczymy: „Cóż, to oczywiste!” Ponieważ mieliśmy wskazówki, ale nie mogliśmy ich odpowiednio dopasować. W przypadku drugiej serii Belfra scenarzyści po prostu serwują w ostatnim odcinku rozwiązanie zaczerpnięte z miejsca, w którym wziernik jest wkładany podczas kolonoskopii. Widz nadal uderza dłonią w czoło, by wyrazić swoją dezaprobatę dla idiotyzmu zakończenia. Co, nawiasem mówiąc, nie odpowiada na wszystkie pytania. Trudno powiedzieć, czy pisarze zapomnieli o nich, czy też zostawili ich w trzeciej serii. I nie zrozumcie mnie źle – scenarzyści rzucają pewne wskazówki i „służą” więcej podejrzanym, ale w końcu naprawdę sięgają po deus ex machina.

Serial nie zrobił furory za granicą

Pomimo wyraźnie gorszego scenariusza i charakteru, Belfer pozostaje technicznie dobrą serią. Miejsca, zdjęcia, aktorzy (przynajmniej z wyglądu) są naprawdę dobre, tak jak muzyka. Na szczęście nie jest to kolejna polska produkcja pod znakiem tych, które trzeba by oglądać z napisami, ponieważ sygnalizatory kpiły z tej sprawy i nie można zrozumieć, co mówią bohaterowie. Niestety, całość jest czasami kiepska pod względem nieprzekonywującej gry aktorskiej z kilkoma postaciami, a także – podobnie jak pierwsza seria – przez słabe dialogi. Jest oczywiste, że dorosły scenarzysta próbował napisać dialogi „na czas”, w końcu akcja rozgrywa się głównie wśród uczniów szkół średnich, ale niestety – efekt jest przeciętny.

Udostępniono3
×
Życzymy miłego seansu!